Policjanci na skuterze

20 lipca, godzina przed 19.00, wieczorny slip się przedłuża. W wodzie pozostaje tylko Quicksilver, hybryda jest już na zejściu, a na przyczepie z wody wyjeżdża skuter. Nagle z ulicy morskiej słychać policyjne sygnały, a po chwili na plażę wbiega dwóch Policjantów, którzy tłumaczą, że otrzymali zgłoszenie  o dziecku wciąganym siłą do morza  przez jakiegoś mężczyznę  w okolicy ostatniego “dzikiego” zejścia w stronę Mrzeżyna.  Szybkie dostanie się do miejsca zdarzenie wydawało się praktycznie niemożliwe – dzika plaża na poziomie poligonu wojskowego, brak drogi dojazdowej. Decyzja Szefa natychmiastowa- skuter na wodę. Michał za kierownicą ciągnika wrzuca wsteczny i skuter wciągu 2 minut jest za pierwszą rewą. Przekazujemy zrywkę pierwszemu Policjantowi i w tym momencie słyszę pytanie drugiego na miejscu dla pasażera “ty umiesz tym jeździć?”:). Odpala silnik i rusza w stronę Mrzeżyna (z obserwacji widać było, że miał już do czynienia z takim sprzętem). Z wieży obserwujemy jak lądują na plaży jakieś 5 kilometrów od naszego stanowiska. Szef wjeżdża na sygnale samochodem terenowym na plażę i jedziemy do Policjantów, jak zwykle napotykając opór nieogarniętych plażowiczów, których błysk syreny tak paraliżuje, że zawsze muszą stanąć osłupieni na drodze przejazdu.

Na miejscu zdarzenia okazało się, że nadgorliwy spacerowicz uznał ojca rzekomo wciąganego do morza dziecka za pedofila, ponieważ ten był w stroju Adama. Kto lubi plaże nudystów wie, że właśnie taka jest na odcinku między Pogorzelicą a Mrzeżynem.

Policjanci długo musieli tłumaczyć człowiekowi który ich wezwał, że kąpiel z synem to nie przestępstwo. Niestety Pan był tak zawzięty w swych przekonaniach, że nic do niego nie docierało. Po rzuceniu paru obelg na temat Polskiej Policji udał się jak w stronę Pogorzelicy, nie zdając sobie sprawy ile zaangażowania kosztowało jego zgłoszenie. Policjanci do Pogorzelicy wrócili już na pace naszego auta, co również było dla nich ciekawym doznaniem.

Na koniec przyjechali do naszej bazy podziękować Szefowi i ratownikom za pomoc jaką od nas otrzymali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *